o jedzeniu, ekologii i nie tylko
Blog > Komentarze do wpisu
Wygrana w zdrapki i idealny pasztet z fasoli



Ostatnio wpadłam wieczorem do zatłoczonej galerii, dosłownie byłam przejazdem i pomyślałam, że zakupię szybko brakujące rzeczy.

Przechodzę obok kiosku...mega kolejka.

Mijam punkt lotto...mega kolejka.

Acha...jakaś kumulacja się szykuje. Stanę i ja.

Stoję i myślę...czy wygram? Czy kiedykolwiek udało mi się wygrać? No nie, właściwie to nigdy nawet nie trafiam trójki. Za to jest coś innego w czym mam szczęście, zdrapki.

Tu wygrywam prawie zawsze, a jak nie wygrywam to zazwyczaj mi się zwraca.

Nie będę zatem zbaczała z mojej szczęśliwie przez los wytyczonej drogi i nie zrobię jak każdy, tylko kupię zdrapki.

Moje zdrapki!

Kupiłam i oczywiście o nich zapomniałam. Małe pieniądze to i jakoś człowiekowi nie śpieszno do ich wydrapania.

Ale ostatnio traf chciał, że włożyłam na siebie tą kurtkę w kieszeni której pozostawiłam moje szczęśliwe zdrapki.

Wkładam rękę w kieszeń i wtedy dzieje się dokładnie to co dzieje się z każdym który dzielnie w ręku dzierży kupon lotto. 

Moje bilety do raju były nieco mniejsze ale jakby to powiedzieć..??!! Uruchomiły głowę na tyle by mogła poczuć się właścicielem świata.

W sumie to bez znaczenia czy wygram czy nie.  Najbardziej fantastyczne jest to co potrafią zrobić z moją głową.

Kiedy tak ściskam je za każdym razem kiedy wsadzę rękę do kieszeni moja głowa uruchamia się przegrzewając szare komórki. Co ja zrobię kiedy wydrapię 25.000PLN??

Szybko w duchu uśmiecham się do siebie myśląc „ale jesteś głupia, po co o tym myślisz skoro jeszcze nawet tego nie zdrapałaś“. Ale moja głowa to ustrojstwo o wiele silniejsze niż rozsądek i rozpala się jeszcze goręcej.

Widzę siebie jak dzwonie do M i mówię, że możemy kupić bilety do NY albo gdzie indziej, że nie musimy zbierać kasy na kolejną naszą podróż, bo właśnie dziś kasa sama do nas przyszła....

Widzę się w samolocie, w Nowym Jorku a może w Azji a może gdzieś daleko stąd....

Och ile myśli kłebi się w tej mojej głowie, tylko ona o tym wie...

Tymczasem w zdrapkach nagroda pocieszeniaJ całe 6 zł do przodu...

A w piekarniku siedzi sobie wegetriański pasztet z fasoli.

Przepis zaczerpnęłam stąd i trochę go zmodyfikowałam.

Dla mnie świetny jako dodatek do chleba ale i samotnie na randce z prawdziwym chrzanem.


Składniki:

2 puszki fasoli białej

2 duże czerwone cebule

1 jabłko

2 łyżeczki majeranku

1 łyżeczka tymianku

2 ząbki czosnku

1 łyżeczka musztardy

0,5 łyżeczki tartej gałki muszkatołowej

100 ml oleju

5 czubatych łyżek mąki jaglanej

sól

pieprz

 

Przygotowanie:

1.   Fasolę  odlewam na durszlaku

2.   Cebulę drobno kroję i przesmażam wraz z jabłkiem na oleju.

3.   Następnie wszystkie składniki ze sobą łączę i wrzucam do blendera. Miksuje na jednolitą       masę.

4.   Keksówke samruję olejem i przekładam masę.

5.   Piekarnik nastawiam na 180 stopni i piekę przez 40 minut aż zarumieni się wierzch.


środa, 26 lutego 2014, ola7

Polecane wpisy

kontakt: ola7@gazeta.pl
Top Blogi