o jedzeniu, ekologii i nie tylko
piątek, 18 lipca 2014
gdzie mnie można teraz znaleźć

Wszystkich fanów zdrowożyj serdecznie zapraszam na www.hamaczek.com.pl .

Teraz właśnie tam będzie można przeczytać na bieżąco moje nowe wpisy kulinarne i nie tylko.

Zapraszam również do polubienia strony na facebooku.

 

wtorek, 29 kwietnia 2014
migawki świąteczne i duszone boczniaki

Migawki ze świąt z rodzinnego miasta. Marzanny pod Miejskim Domem Kultury:) Ciechanów da się lubić.



Miały być krokiety ze szpinakiem. Nawet miesiąc temu zaanonsowałam je na fejsie.Miejsce ich zajmie dostojny boczniak. Do tej pory kompletnie przeze mnie nie doceniony a od kilku tygodniu ukochany i najważniejszy w mojej kuchni.

Robię z nimi jajecznicę, duszę z warzywami lub jem uduszone wyłącznie na maśle. Krótko mówiąc, zajadam się boczniakami.

A bardziej wykwintnie robię je jako gulasz inspirowany Beouf Stroganowem czyli Boczniak Stroganow:)

Składniki:

0,5 kg boczniaków

2 marchewki

1 cebula

1 papryka czerwona

4 ogórki kiszone

puszka groszku

natka pietruszki

sos sojowy

pieprz

Przygotowanie:

1.Boczniaki umyć i pokroić w cienkie paski.Marchewkę, cebulę i paprykę pokroić w dowolny sposób.

2.Na głebokiej patelni rozgrzać tłuszcz i wrzucić marchew, cebulę i boczniaki. Podlać trochę wodą. Dusić około 10 minut

3.Dodać pokrojony (w paski w moim przypadku) ogórek kiszony, paprykę, odsączony groszek. Dusić około 15-20 minut.

4. Doprawić sosem sojowym i pieprzem. Na końcu wrzucić świeżą natkę pietruszki.

 

poniedziałek, 03 marca 2014
Pasta ze słonecznika i suszonych pomidorów

 

Niby nic a cieszy*.

W smaku orzechowo-kwaskowata, ideálna na świeżą bagietkę ale sprawdza się też w opcji jako pesto z makaronem.

Można kombinować ile wlezie.

Jedna z moich ulubionych.

 

Składniki:

200 g słonecznika (pestki)

125 g suszonych pomidorów**

ząbek czosnku

pieprz

sól

Przygotowanie:

1.     Słonecznik uprażyć na patelni aż poczujemy zapach a ziarenka się lekko      zarumienią

2.     Połowę pomidorów ze słoika włożyć do blendera, dodać około 2 łyżki oliwy    z pomidorów. Wsypać uprażony słonecznik i czosnek.

3.     Wszystko zblendować, jeśli pasta wyjdzie za gęsta trzeba dolać oliwy z pomidorów.

4.     Doprawić solą i pieprzem do smaku.

 

 

Wyjaśnienie:

* nie wiem czy euforia nie jest przedwczesna ale cieszę się, że idzie wiosna.

** ilość dodanych pomidrów będzie za każdym razem inna, bos ą pomidory z dużą ilością wody wtedy trzeba dodać ich więcej. Konsystencja pasty ma być taka jak klasyczne pesto.

środa, 26 lutego 2014
Wygrana w zdrapki i idealny pasztet z fasoli



Ostatnio wpadłam wieczorem do zatłoczonej galerii, dosłownie byłam przejazdem i pomyślałam, że zakupię szybko brakujące rzeczy.

Przechodzę obok kiosku...mega kolejka.

Mijam punkt lotto...mega kolejka.

Acha...jakaś kumulacja się szykuje. Stanę i ja.

Stoję i myślę...czy wygram? Czy kiedykolwiek udało mi się wygrać? No nie, właściwie to nigdy nawet nie trafiam trójki. Za to jest coś innego w czym mam szczęście, zdrapki.

Tu wygrywam prawie zawsze, a jak nie wygrywam to zazwyczaj mi się zwraca.

Nie będę zatem zbaczała z mojej szczęśliwie przez los wytyczonej drogi i nie zrobię jak każdy, tylko kupię zdrapki.

Moje zdrapki!

Kupiłam i oczywiście o nich zapomniałam. Małe pieniądze to i jakoś człowiekowi nie śpieszno do ich wydrapania.

Ale ostatnio traf chciał, że włożyłam na siebie tą kurtkę w kieszeni której pozostawiłam moje szczęśliwe zdrapki.

Wkładam rękę w kieszeń i wtedy dzieje się dokładnie to co dzieje się z każdym który dzielnie w ręku dzierży kupon lotto. 

Moje bilety do raju były nieco mniejsze ale jakby to powiedzieć..??!! Uruchomiły głowę na tyle by mogła poczuć się właścicielem świata.

W sumie to bez znaczenia czy wygram czy nie.  Najbardziej fantastyczne jest to co potrafią zrobić z moją głową.

Kiedy tak ściskam je za każdym razem kiedy wsadzę rękę do kieszeni moja głowa uruchamia się przegrzewając szare komórki. Co ja zrobię kiedy wydrapię 25.000PLN??

Szybko w duchu uśmiecham się do siebie myśląc „ale jesteś głupia, po co o tym myślisz skoro jeszcze nawet tego nie zdrapałaś“. Ale moja głowa to ustrojstwo o wiele silniejsze niż rozsądek i rozpala się jeszcze goręcej.

Widzę siebie jak dzwonie do M i mówię, że możemy kupić bilety do NY albo gdzie indziej, że nie musimy zbierać kasy na kolejną naszą podróż, bo właśnie dziś kasa sama do nas przyszła....

Widzę się w samolocie, w Nowym Jorku a może w Azji a może gdzieś daleko stąd....

Och ile myśli kłebi się w tej mojej głowie, tylko ona o tym wie...

Tymczasem w zdrapkach nagroda pocieszeniaJ całe 6 zł do przodu...

A w piekarniku siedzi sobie wegetriański pasztet z fasoli.

Przepis zaczerpnęłam stąd i trochę go zmodyfikowałam.

Dla mnie świetny jako dodatek do chleba ale i samotnie na randce z prawdziwym chrzanem.


Składniki:

2 puszki fasoli białej

2 duże czerwone cebule

1 jabłko

2 łyżeczki majeranku

1 łyżeczka tymianku

2 ząbki czosnku

1 łyżeczka musztardy

0,5 łyżeczki tartej gałki muszkatołowej

100 ml oleju

5 czubatych łyżek mąki jaglanej

sól

pieprz

 

Przygotowanie:

1.   Fasolę  odlewam na durszlaku

2.   Cebulę drobno kroję i przesmażam wraz z jabłkiem na oleju.

3.   Następnie wszystkie składniki ze sobą łączę i wrzucam do blendera. Miksuje na jednolitą       masę.

4.   Keksówke samruję olejem i przekładam masę.

5.   Piekarnik nastawiam na 180 stopni i piekę przez 40 minut aż zarumieni się wierzch.


piątek, 21 lutego 2014
radość ze słońca i miska z kapustą



Po prostu nie mogę przestać myśleć o tym, że to piękne słońce może zgasnąć. Każdego ranka kiedy tylko otwieram oczy przez spuszczone żaluzje przedzierają się pierwsze promienie słońca.  Chwilo trwaj!

Chce mi się prawie tańczyć ze szczęścia. Ale jednocześnie mój roztańczony umysł, rozrzedza moje euforyczne nastawienie i przypomina, że to ciągle luty, i że wszystko się jeszcze może zdarzyć...

To wcale nie tak, że nie lubię zimy. Wręcz przeciwnie, zazwyczaj gdy jest to się bardzo cieszę. Lubię gdy siarczyście mróz trzyma za policzki, a śnieg komplikuje cały warszawski ruch a do tego płatki śniegu przepięknie tańczą w grudniowej szarzyźnie. Tak lubię...

Ale gdy stopnieje śnieg, i słońce zaczynie nas rozpieszczać to zaczynam się bać. Bać, że jutro znowu będzie „futro a pojutrze już po futrze“. Bo takie pierwsze słońce to obietnica bez pokrycia. Miasto przykryje nie śnieg a plucha, i ptaki przestaną codziennie rano śpiewać.

To taki moment kiedy wszystko zaczyna żyć a wraz z nawrotem śniegu umiera...

Nie chcę tego...

Miseczka gorącej kapusty, z dużą ilością koperku też jest obietnicą, że wkrótce wszystko sie zmieni.

 

Składniki:

Główka białej kapusty

3 małe marchewki

2 pietruszki

1 czerwona cebula

50 g masła

2 łyżki octu jabłkowego

1 łyżka sosu sojowego

2 łyżki sosu pomidorowego

2 czubate łyżki koperku

sól

pieprz

woda

Przygotowanie:

1.     Kapustę, marchewki, pietruszki i czerwoną cebulę pokroić i wrzucić do garnka. Podlać szklanką wody.

2.     Dodać masło i gotować przez około 15 minut, tak aby kapusta była miękka.

3.     Wtedy dolewamy, ocet, sos sojowy, sos pomidorowy i gotuję jeszcze kilka minut tak aby składniki się połączyły i przeszły wszystkie smaki.

4.     Dopiero teraz doprawiam solą i pieprzem.

5.     Syto sypię koperkiem

6.     Serwuję z ugotowanymi ziemniakami.

 

poniedziałek, 17 lutego 2014
ziemniaki z brokułami- zapiekane.



 

Nie mam w domu telewizora, bo lubię oszczędzać swój czas . Zamiast lampić się w niego wybieram długie spacery czy czytanie książek.

Cudownie bez niego mi się żyje.

Określają mnie ludzie i miejsca które zwiedzam. Kocham pdróżować z plecakiem na plecach racząc się pięknymi rzeczami.

Tymczasem w realu  wszystko wygląda inaczej.

W domu mam dwa telewizory.  Mam też dużo książek ale nie zawsze starcza mi czasu żeby je czytać.

Oglądam TV (chociaż niezbyt często), słucham tych beznadziejnych naszych polityków i oglądam beznadziejne seriale. Robię to pomimo tego że wolałabym żeby moje życie wyglądało jak powyżej.

Określają mnie przedmioty i rzeczy . Czasem zamiast plecaka wybieram walizkę, hotel i leżenie w kurorcie.

Chociaż nie palę papierosów to udaje mi się nie wygrać z silną wolą i sobie popalić przez kilka dni.

Oj, ideałem to ja nie jestem ;-)

Ale pracuję nad tym, by wszystko wyglądało jak wyżej.

Pracuję jeszcze nad tym, żeby być wegetarianką. Bo niestety chęci mam wielkie ale czasami nie umiem się powstrzymać żeby nie wejść na mojego ulubionego hamburgera do HRC.

Oj, ideałem to ja nie jestem ;-)

Na razie wegetarianką jestem w swoich marzeniach, ale daję im szansę żeby się spełniły.

Zapraszam dzisiaj na zapiekankę z ziemniaków i brokułów. Danie jest fajne, lekkie i wegetariańskieJ

Składniki:

1 kg ziemniaków

brokuł

2 całe wiejskie jajka

½ kostki masła

gałka muszkatołowa

sól

pieprz

Przygotowanie:

1.    1. ziemniaki obieramy i razem z oczyszczonymi brokułami (różyczki oraz część nóżek) gotujemy w osolonej wodzie. Do miekkości.

2.    2. Odlewamy wodę, dorzucamy masło i czekamy aż ostygnie.

3.    3. Tłuczkiem ubijamy ziemniaki z brokułami i masłem.

4.    4. Dodajemy sól, pieprz , dwa „rozbełtane“ jajka oraz ½ łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej.

5.    5. Wszystko przekładamy do formy do zapiekania.

6.    6. Wstawiamy do piekarnika na 180 stopni na 30 minut. Czekamy aż na górze zrobi się skorupka.

 

środa, 12 lutego 2014
krem z pora- przepis wege



Por.

Niezbyt docenione warzywo w naszym kraju. Bardziej wykorzystuje się je jako przyprawę do zupy niż jako samodzielne warzywo.

Robiłam dokładnie tak samo, a zrobienie kremowej zupy z pora obchodziłam mniej więcej takim łukiem jak się obchodzi kwadratowy stół. Ni to z lewej ni to z prawej. Od dołu, od góry, kompletnie nie wiedziałam jak się do niego dostać.

Wciąż mi z tym porem nie było po drodze.

Ale kiedy już nie było wykrętu bo M pomylił pora z selerem i na chatę weszły trzy rozczochrane pory, nie miałam wyboru.

I dlatego dziś bez żadnych nerwów dziekuję mu za ten dzień. Zupa z pora to fantastyczna sprawa. Jest treściwa, aromatyczna i do tego bardzo zdrowa*.

Teraz u mnie nastała pora na pora.....

 

Składniki (starczą na około 6 talerzy)

3 pory

2 ziemniaki

2 marchewki

1 pietruszka

3 łyżki masła

sól

pieprz

Przygotowanie:

1.    1. Pora drobno kroję i podduszam na maśle

2.    2. Marchewkę, pietruszkę oraz ziemniaki obieram i kroję w kostkę.

3.    3. Podduszonego pora oraz pozostałe warzywa wrzucam do garnka i zalewam wodą centymetr nad warzywami.

4.    4. Gotuję do miekkości, miksuję i doprawiam solą i pieprzem

5

 

*Por jest niskokaloryczny w 100g  są 24 kalorie.

Zawiera dużo soli mineralnych: wapnia, fosforu, potasu, sodu, żelaza i siarki. Jest bogatym żródłem witamin: C, A, E, B1, B2, PP..

Zalecany podczas oczyszczania organizmu, odchudzania, problemów z nerkami. Dobrze wpływa na układ odpornościowy i oddechowy. A do tego obniża ilość cholesterolu we krwi. Działa bakteriobójczo.

piątek, 07 lutego 2014
miejsce zbrodni buraka- ciasto czekoladowe.



To ciasto jest wyjątkowe z kilku powodów. Po pierwsze jest zrobione z pół kilograma buraków a po drugie eksperymentując dodała mąki ryżowej. A co istotne to ta mąka nie zawiera glutenu.

Jak wyszło? Moim zdaniem świetnie. Mam zamiar używać tej mąki również przy innych wypiekach.

Do tego ciasta zainspirował mnie ostatni numer Kukbuka

Składniki:

500 g buraków

200 g masła

1 tabliczka gorzkiej czekolady

3 ekologiczne jajka

3 łyżeczki prawdziwej esencji waniliowej

2 szklanki mąki ryżowej

2 łyżeczki sody

¼ łyżeczki soli

1 ½ szklanki cukru brązowego demerara

garść orzechów nerkowca

garść migdałów

cukier puder do posypania

 

Przygotowanie:

 

Buraki gotujemy, obieramy i ścieramy na grubych oczkach.

Masło i czekoladę rozpuszcamy w kąpieli wodnej

Do jednej miski wkładamy wszystkie mokre składniki  (buraki, rozpuszczone masło z czekoladą, esencję waniliową, roztrzepane jajka). Łączymy je ze sobą.

W drugiej misce łączymy ze sobą wszystkie suche składniki (przesianą mąkę, sodę, sól, cukier,

Połączone suche składniki łączymy z mokrymi i wszystko mieszamy.

Dodajemy rozdrobnione migdały oraz orzechy nerkowca.

Piekarnik rozgrzewamy do 190 stopni.

Ciasto przelewamy do formy (u mnie była to forma do tarty, chociaż i tak wyłożyłam to papierem do pieczenia i forma tarty zupełnie zniknęła).

Wstawiamy do piekarnika na około 55 minut (do suchego patyczka)


 

sobota, 01 lutego 2014
spacer po Mexico City- dziennik z podróży. najlepsze na świecie Guacamole



Kto mnie zna ten wie, że kocham podróżować. Nie jestem typem wygrzewającym się na leżaku wśród błekitu morza i bielusieńkiego piasku. Chociaż to też uwzględniam podczas moich podróży.

W tym roku serce moje skradł Meksyk..., w którym wszystko wygląda inaczej. Chociaż najbardziej inaczej wyglądają europejczycy.


W okularach na nosie, w kolorowym tiszercie, w japonkach na bosých stopach, o 7 rano wpadam do holu. Co widzę?  Odźwiernego. Stoi przy drzwiach i widzi normalnie wariatkę albo to ja widzę wariata. Sama w zasadzie nie wiem kto jest w błędzie.

Przecieram oczy ze zdumienia, ale nawet to nie pomaga, wciąż widzę gościa w polarowych nausznikach, w puchowej ooggrrroommmnnneeejj kurtce i w butach Emu. Przed dnim stoi co prawda nie mniej dziwaczny przybysz ...i to nie z innej planety tylko z Europy.

No nic- pomyślałam. Przeżywałam kiedyś takie przypadki w Hiszpanii we wrześniu kiedy wszyscy bez ważki pomykali w kurtkách puchowych i japonkach a ja czułam, że temperatura osiaga jakieś zwariowane szczytujące kreski.

Dziarsko zatem otworzyłam drzwi i wystrzeliłam na ulice. Gwar zabił poczucie chłodu.

Uff- udało się zapomnieć że na zewnątzr było tylko 7 stopni, które co prawda po 2 godzinach osiągnęło 25 ale te dwie godziny przetelepałam udając, że taka jestem zahartowana.

Takie było pierwsze zetknięcie z Meksykiem...dosyć rześkie żeby potem mogło spalić nas nosy.

Najpyszniejsze guacamole jakie jadłam było właśnie w Meksyku, w każdym miejscu. Objadałam się nim bez pamięci.

papierosy sprzedawane na sztuki, z konkretnym komunikatem dla tych którzy nie potrafią przeczytać, że palenie powoduje raka i inne straszne rzeczy...obrazki są mocne:)

poniżej meksykańska Piniata (opowiem o tym przy kolejnych wpisach)


Guacamole

Składniki:

1 awokado

½ limonki

kolendra

czerowna cebula

pomidor (opcjonalnie)

Przygotowanie:

Awokado rozgniatam widelcem w miseczce

Wyciskam sok z połowy limonki.

Cebulę kroję w kosteczkę

Kolendrę siekam jak natkę pietruszki

Wszystkie składniki ze sobą łączę.

W moim przypadku guacamole wylądowało na wegetariańskim hamburgerze.


 

 

wtorek, 28 stycznia 2014
faworki zakrapiane piwem

 

Jako dziecko uwielbiałam karnawał właśnie dla faworków. Pączki zawsze wolałam kupne i możecie mówić co chcecie ale tak właśnie było.

W pudełku po butach rodzice przywozili do domu chruściki...teraz robię je sama.

Fajny i prosty przepis.

składniki:

0,5 kg mąki pszennej

10 żółtek

piwo- taką samą objętość co żółtek

5 kostek smalcu

przygotowanie:

na stolnicę wysypuję mąkę. Robię wgłębienie i wlewam żółtka oraz piwo. 

Ciasto wyrabiam około 20 minut. Ma być gładkie, sprężyste, takie jak na makaron.

Kroję na większe kawałki i wałkuję na cieniutkie placki. Wykraiwuję faworki (to już umie chyba każdy)

na głebokiej patelni (ja na takiej robiłam) można w brytfannie, jak komu wygodnie- ważne żeby naczynie było głębokie rozpuszczam 5 kostek smalcu. Rozgrzewam i wrzucam faworki. Jak tylko się zarumienią to zaraz przewracam na drugą stronę.

Wykładam na papier aby odsączyła się reszta tłuszczu.

Obsypuję cukrem pudrem jak białym śniegiem:)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21
Tagi
kontakt: ola7@gazeta.pl
Top Blogi